Meantimes photo © 2016 . All rights reserved.

Międzymiejsca, międzyczasy

Przejazdy. Przeprawy. Najmilszy duszy mej stan świadomości. Już nie tu, jeszcze nie tam.
Zawieszeni w międzymiejscach, miedzyczasach. Słodka niewola podróży.

in English

Transits, passages, crossing. My soul’s beloved state of consciousness. No longer here, not yet there.
Suspended in inbetweens and meantimes. Sweet captivity of a journey.

 Español

Tránsitos, pasajes, cruces. El estado de consciencia lo mas querido de mi alma. Ya no aquí, todavía no allí. Suspendido en los intermedios y los entretantos. Cautiverio dulce de un viaje.

32 Comments

  1. O właśnie tak samo to czuję.

  2. Zmierzanie do celu – uwielbiam to.

  3. A ja właśnie bardziej ten moment gdy cel jeszcze nie jest w równaniu, Karina. Ten moment lewitacji między między niebyciem już tam, a jeszcze niebyciem u celu. Kiedy cel jedynie majaczy głęboko w tyle głowy.

  4. Podrozowanie w takich okolicznosciach przyrody jest cudowne:)

  5. Wygląda jak podróż między wymiarami.

  6. Incredible photo!! Wow

  7. Thank you Lavi! Where are you these days?

  8. Marta Górka – ładne, łap.

  9. “słodki przymus podróży” uwielbiam!
    ja ukułem sobie naukowo brzmiący termin “przymus międzybytu”.
    Już nie jestem tam gdzie byłem, jeszcze nie jestem tam gdzie zdążam. a ten “międzybyt” może istnieć w trakcie jakiejś przeprawy, ta tymczasowość nadaje mu jeszcze lepszy smak. cudny stan zawieszenia bo już nie muszę musieć. bo już obowiązki, plany i zamiary został poza burtą statku. przecinając przestrzeń zawieszam sam siebie w bańce mojej własnej przestrzeni. moja głowa wpada w stan nieważkości, a myśli się medytują.

    gdy postawię nogę na trapie prowadzącym na pokład statku, wiem że mogę co zechcę. już nie muszę móc, już po prostu mogę. zapalić papierosa, porozmawiać z jakimś paputczikiem, mogę się zadumać, mogę gapić się poza lewą burtę i nikt mnie z tego nie rozliczy. nawet czas, bo jego już nie ma. po prostu mogę ale też jestem równocześnie obezwładniony przez inercję statku. on wymusza to gdzie jestem, już nie ja podejmuję tutaj decyzję. ktoś-coś podjęło ją za mnie, siedzę w jego trzewiach, to on decyduje jak będę płynął. ale czy mnie to obchodzi? jego kurs, prędkość?

    czuję jak całe jego cielsko drży i wibruje. daję się obezwładnić temu masażowi, zapominam, że jestem. nie ma mnie. znikam, na chwilę umieram. jakież to wspaniałe tak umrzeć na parę chwil. popływać w nieważkości niebytu-międzybytu.

    gdy stawiam nogę na przystani to się cieszę. nie, nie dlatego, że dotarłem. ale dlatego, że zakończyłem to błogie śnienie. twardy beton pirsu przypomina mi o tym co się wydarzyło nie wydarzyło zanim dotarłem do celu. nagle bycie nadaje dodatkowy kolor temu co międzybyło.

  10. Brzmisz bardzo poetycko! 😀

  11. uauu Kasia!! Ya hablas español!! Que bueno!!

    • Ahora solo me falta Catalan y puedo volver a visitarte, Neimal:) No tienes planos para una viaje por las Americas? Debería maravilloso hacer una secunda vuelta en algún lugar parecido a Lamarera. Cuidate y felicidades para el éxito con las fotos! Te espero aka!

  12. Pan jest miastowy? – więcej drogowy niż miastowy.. przypomniał mi się fragment z Siekierezady. ….co to jest ta droga? la strada jak to mówią. – co to jest droga to najlepiej dowiedzieć się nogami, obowiązkowo bosymi” 🙂
    powodzenia dla drogowej koleżanki

  13. Zazdroszczę Ci podróży do Hondurasu, marzy mi się od dawna, ale na razie zbieram fundusze ;).

  14. A dla mnie to najbardziej samotny stan

  15. Też lubię takie bycie pomiędzy 🙂
    Pozdrowienia z drogi!

Leave a Reply

Your email address will not be published.
Required fields are marked:*

*